Sieć aptek czy apteka rodzinna? [Agnieszka w UK #7]

Z cyklu: Agnieszka w UK.

Jakie są nasze odczucia w związku ze wzrastającą liczbą aptek należących do sieci aptecznych? Dlaczego wywołuje to strach o naszą przyszłość? Czego tak naprawdę się obawiamy? W Anglii nie budzi to takich kontrowersji, mimo iż brytyjska farmacja stanowczo jest zdominowana przez „sieciówki”, a praca w nich nie kojarzy się z niczym gorszącym, wyzyskiem ani wykorzystywaniem pacjentów. Dlaczego wielu polskich farmaceutów nie chce dopuścić do zastępowania małych aptek rodzinnych przez sieci, co swoją drogą wychodzi im z marnym skutkiem?

Po rozmowach z wieloma doświadczonymi aptekarzami stwierdzam, że większość boi się upadku jakości usług oraz wzrostu cen. Przykład Wielkiej Brytanii pokazuje stanowczo, że jest odwrotnie. Nie możemy jednak kierować się tym, co dzieje się w innych krajach w stosunku 1:1, ponieważ należy brać pod uwagę taki czynnik, jak na przykład różnicę mentalności.

Kolejna moja rozmowa ze stażystą w aptece zaczęła się od tego, że o miejsca stażowe jest ogromna rywalizacja. Rekrutacja nie polega na zapisaniu się do konkretnej apteki na zasadzie „kto pierwszy, ten lepszy”, ale trzeba przejść trudną, często wieloetapową rekrutację. Bardzo trudno dostać się na staż do szpitala oraz… do największych sieci aptecznych, bo prawie każdy chce odbywać staż właśnie w nich! Są przekonani, że tam najwięcej się nauczą, a później o ile się sprawdzą – będą mieli szansę na otrzymanie dobrych referencji i świetną pracę. Prawdą jest też, że w Anglii staż traktuję się zupełnie inaczej niż w Polsce. Trwa on rok i jest oczywiście płatny. Zwykle nie zarabia się jeszcze kokosów, ale da się utrzymać. NHS (odpowiednik naszego NFZ) przeznacza na jednego stażystę 19 tysięcy funtów rocznie, tak więc to nie apteka wypłaca pensję stażyście ze swojej kieszeni.

Wracając jednak do tematu… apteki rodzinne powoli upadają, co powoduje, że ich fundusze stopniowo się kurczą, a co za tym idzie? Oszczędzanie na wszystkim (najbardziej boli chyba oszczędzanie na pensjach dla pracowników). Czasem jeden przeterminowany lek, to już tragedia dla właściciela i zrobi wszystko, aby go „wypchnąć” przed upłynięciem daty ważności. Nie może on sobie pozwolić na żadne straty, co czasem dochodzi do granic absurdu. W polskich sieciach też bywa różnie i tu właśnie najbardziej dostrzegam różnicę mentalności. Brytyjskie sieci mogą sobie pozwolić na straty leków. Wyrzucają nawet produkty, które są ważne jeszcze przez kilka miesięcy, po to aby nie narażać pacjenta. Stać ich na to. Nieraz zdarzy się popełnić komuś błąd przy przygotowywaniu blisterpack‚ów. Gdy mojej koleżance przytrafiła się taka sytuacja od razu miałam w głowie same czarne myśli. Byłam pewna, że ktoś będzie miał do niej pretensje, że coś zmarnowała i zaraz okaże się, że musi oddawać pieniądze. Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jakie było moje zdziwienie po stwierdzeniu przez innego farmaceutę „to się zutylizuje i bierz nowe opakowanie, w ogóle nie zwracaj uwagi – każdemu się zdarza i to nie raz”. Czy polskie apteki (nawet sieci, mimo że mają pieniądze) pozwoliłyby sobie na takie straty? Pewnie to zależy od konkretnego człowieka.

Poza finansami ważną kwestią są usługi i ich jakość oraz wszędzie obecne procedury. Duże firmy nie mogą sobie pozwolić na łamanie procedur. Głównie tych, które mają największy wpływ na zdrowie pacjenta. Nie warto tracić dobrej reputacji. Wtedy pacjent mógłby zmienić aptekę. Oczywiście w przypadku małych aptek wygląda to podobnie, jednak nie zawsze pracują w nich osoby, które zdają sobie sprawę z tego, jak wygląda prowadzenie biznesu. Warto podkreślić, że cena nie jest kluczowym czynnikiem wyboru apteki przez angielskiego pacjenta. Po pierwsze dlatego, że zwykle są to ludzie bogatsi niż Polacy i nie liczą każdego funta, a po drugie za leki na receptę płaci się ryczałt, a produktów OTC nie kupują wcale tak dużo, żeby różnica cen w poszczególnych aptekach robiła na nich kolosalne wrażenie. Właśnie dlatego pacjenta trzeba przyciągnąć dobrze prowadzonymi usługami. Ludzie, którzy w nowoczesny sposób prowadzą swój biznes doskonale o tym wiedzą i starają się utrzymywać poziom opieki farmaceutycznej na jak najwyższym poziomie. A farmaceuci? Otóż brytyjscy farmaceuci mają ogromny szacunek do siebie i swojego zawodu. Musimy zdawać sobie sprawę, że braku szacunku wynikającego z mentalności lub charakteru nie jest w stanie zmienić żadna ustawa.

mgr farm. Agnieszka Soroko, 03.10.2016

(na zdjęciu jedna z aptek sieci aptecznych wraz z firmowym autem, które nieraz ratuje życie…)

Forum dyskusyjne - brak dostępu. Zawartość serwisu kierowana jest tylko do osób wykonujących zawód medyczny, m.in. farmaceutów, lekarzy, techników farmaceutycznych i pielęgniarek. Jeśli posiadasz już konto zaloguj się ↗

Jeśli nie posiadasz konta, a jesteś związany z medycyną lub farmacją - zarejestruj się.