Rzuć palenie w aptece. Jak może pomóc farmaceuta?

Świadomość społeczeństwa na temat szkodliwości nikotynizmu wzrasta. Dodatkowo palenie po prostu przestało być modne... Jaka jest odpowiedź brytyjskiego systemu ochrony zdrowia?

Już jakiś czas temu zauważyłam, że palenie przestało być modne. Bardzo wielu osobom przeszkadza towarzystwo palaczy i nieciekawy zapach włosów nawet po krótkiej chwili przebywania w towarzystwie palących. Nie wspominając nawet o skutkach zdrowotnych biernego palenia. Właśnie dlatego zrobiło się to tak niepopularne i często palacze są w pewien sposób odrzucani przez społeczeństwo. Nie jest to jednak jedyny powód, dla którego ludzie chcą rzucić palenie. Innymi są między innymi istniejąca choroba bądź chęć posiadania dziecka. Niezależnie jednak od powodu, brytyjska apteka zawsze przychodzi z pomocą.

Pomoc farmaceuty w Anglii nie polega jednak na namawianiu palaczy do zaprzestania palenia. Musi być to w pełni decyzja samego zainteresowanego i właściwie to on sam decyduje, czy i jak chce rzucić palenie. Specjalnie wyszkolony farmaceuta pełni rolę doradcy.

Pacjent zgłaszający się do apteki, aby skorzystać z darmowej usługi smoking cessation (nazwa usługi może być różna w zależności od apteki) może spodziewać się pomocy na wielu płaszczyznach. Pierwsze spotkanie polega na rozmowie, podczas której farmaceuta za pomocą specjalnie przygotowanego testu określa stopień uzależnienia (Kwestionariusz Fagerströma). Pacjent dowiaduje się wiecej na temat istoty uzależnień, sposobów leczenia oraz metod pozwalających powstrzymać się od palenia. Nie brakuje także porad motywacyjnych oraz obliczania zaoszczędzonych pieniędzy, które można wydać na coś bardziej przydatnego, a przynajmniej zdrowszego (zakłada się, że paczka papierosów kosztuje średnio 9 funtów). Bardzo ważne jest, aby zapoznać pacjenta ze wszystkimi zaletami rzucenia palenia, tak aby sam był przekonany o słuszności takiej decyzji.

Dalsza część dostępna jedynie dla osób związanych zawodowo z ochroną zdrowia. Zaloguj się.

zamknij

Podziel się:
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email

Powiązane opracowania:

Dyskusja

Ten temat zawiera 12 odpowiedzi, ma 4 głosy, i został ostatnio zaktualizowany przez  Agnieszka Soroko 2 lata, 10 miesiące temu.

  • Autor
    Wpisy
  • #11707 Punkty: 0

    Agnieszka Soroko mgr farm.
    112 pkt.

    Świadomość społeczeństwa na temat szkodliwości nikotynizmu wzrasta. Dodatkowo palenie po prostu przestało być modne… Jaka jest odpowiedź brytyjskiego systemu ochrony zdrowia?

    (…)

    [Czytaj cały artykuł tu: Rzuć palenie w aptece. Jak może pomoc farmaceuta? [Agnieszka w UK #14]]

    Zapraszam do dyskusji.

  • #11771 Punkty: 2

    Konrad Tuszyński mgr farm.
    1.3K pkt.

    W Anglii nie ma cytyzyny (Tabex, Desmoxan)? Wg tego przegladu:

    Leaviss J et al. What is the clinical effectiveness and cost-effectiveness of cytisine compared with varenicline for smoking cessation? A systematic review and economic evaluation. Health Technol Assess. 2014 May;18(33):1-120. https://www.ncbi.nlm.nih.gov/pubmed/24831822

    jest równie skuteczna co wareniklina, a kilka razy tańsza.

    A co do pomocy farmaceuty w trakcie rzucania palenia – mam wrażenie, że w Polsce największą przeszkodą jest wojna cenowa pomiędzy aptekami, która o dziwo dotyczy szczególnie tych dwóch leków. Kto ma taniej Tabex, Desmoxan czy Nicorette – i na podaniu ceny kończy się rozmowa z pacjentem. Jest to absurdalne jeśli pomyśleć o kosztach, jakie ponoszą palacze kupując papierosy cały rok, albo z oszczędnościami, które rzucenie palenia przyniesie, jeśli zakupi taki Tabex.

    2 użytkowników uznało wpis za pomocny.
  • #11987 Punkty: 4

    Agnieszka Soroko mgr farm.
    112 pkt.

    Cytyzyna nie jest w Anglii w ogóle popularna. NHS uważa, że konieczne są dalsze badania nad tym lekiem. Nie widziałam go w żadnej brytyjskiej aptece. Co nie oznacza, że palacze nie zamawiają sobie np. Tabexu w polskich aptekach w UK.

    Masz rację z tymi cenami. To się właśnie nazywa oszczędzanie po polsku. Typowym przykładem jest kłócenie się z farmaceutą o złotówkę przy jakimś naprawdę ważnym leku, a później zakupienie całego wora supli.

    Pozdrawiam 🙂

    4 użytkowników uznało wpis za pomocny.
  • #11992 Punkty: 1

    Maria Kowalczuk mgr farm.
    324 pkt.

    Jak tak czytam te Twoje wpisy to odnoszę wrażenie, że Brytyjczycy są bardziej zdyscyplinowani. Nie wiem czy nasza społeczność doceniłaby czas poświęcony w ramach bezpłatnej usługi i czy taka konsultacja z farmaceutą, w mentalności rodaków, nie byłaby bardziej motywująca, gdyby była płatna.

    Jak w takim razie rozmowy w pomieszczeniach do tego przystosowanych, monitorowanie terapii poparte, jak mniemam, odpowiednimi materiałami, wytycznymi, przekładają się na powodzenie leczenia uzależnienia?

    1 użytkownik uznał wpis za pomocny.
  • #12136 Punkty: 3

    Agnieszka Soroko mgr farm.
    112 pkt.

    To wszystko zależy od człowieka. W Anglii też oczywiście zdarzają się ludzie, którzy dostają darmowe leki i nawet tego nie doceniają. Jeszcze by chcieli, żebyś im dopłacił 😉 Ale rozumiem Twoje obawy. Też jestem ciekawa, jaka byłaby ogólna tendencja.

    Myślę, że jeśli podchodzimy do tematu bardziej profesjonalnie, to pacjenci również bardziej do tego się przykładają. Sporo jest niestety też takich, którzy jakoś się trzymają, a potem, gdy już nikt ich nie monitoruje – wracają do nałogu. Mogę przytoczyć pewnego pacjenta 😉 “Już miałem tego papierosa w ręku, już chciałem zapalić, ale pomyślałem sobie – i co ja potem pani powiem, a pani tak się stara” xD Na pewno opieka farmaceutyczna w tym temacie musi się opłacać, czyli obniżać koszty leczenia ewentualnych chorych. Inaczej zapewne by jej nie było 😉

    Pozdrawiam!

     

    3 użytkowników uznało wpis za pomocny.
    • #12163 Punkty: 0

      Maria Kowalczuk mgr farm.
      324 pkt.

      Tak z ciekawości zapytam: Czy wśród personelu aptecznego dużo jest palaczy?

  • #12168 Punkty: 1

    Agnieszka Soroko mgr farm.
    112 pkt.

    Myślę, że nie, ponieważ bycie palaczem znacząco utrudnia otrzymanie pracy w aptece. Mówiąc krótko – palacze są dyskryminowani w pracy 😉 W związki z tym ja nie znam żadnego farmaceuty palącego papierosy w Anglii. Choć na pewno tacy istnieją.

    Pozdrawiam 🙂

    1 użytkownik uznał wpis za pomocny.
  • #12172 Punkty: 2

    Emilia Blaski mgr farm.
    32 pkt.

    To zaskakujące, zwłaszcza w porównaniu do Polskich warunków, gdzie idąc na WF np. w Krakowie często trzeba się przedzierać przez kłęby dymu… W aptekach też już się spotkałam z wieloma magistrami i technikami którzy palą…  To samo wśród lekarzy i pozostałego personelu “służby zdrowia”. Zawsze mi się wydawało, że takie osoby są jakoś mało wiarygodne na pełnionych stanowiskach…

    2 użytkowników uznało wpis za pomocny.
  • #12199 Punkty: 1

    Emilia Blaski mgr farm.
    32 pkt.

    To tylko kropla w morzu, ale zawsze się zastanawiałam w jakim celu krakowscy palacze się dodatkowo “dotleniają” 😉

    1 użytkownik uznał wpis za pomocny.
  • #12205 Punkty: 0

    Agnieszka Soroko mgr farm.
    112 pkt.

    W Anglii kładzie się znacznie większy nacisk na obsługę klienta/pacjenta. Poza tym składanie skarg jest bardzo popularne. Tak więc nikt nie chciałby otrzymywać ciągle skarg, że “śmierdzi fajkami” albo, że zachowuje się niestosownie do swojego zawodu.

  • #12227 Punkty: 0

    Maria Kowalczuk mgr farm.
    324 pkt.

    W Anglii kładzie się znacznie większy nacisk na obsługę klienta/pacjenta.

    A kogo obsługujesz w angielskiej aptece? Klienta czy pacjenta? 🙂

  • #12381 Punkty: 1

    Agnieszka Soroko mgr farm.
    112 pkt.

    W aptece to zawsze będzie pacjent, jednak w Anglii nie ma takiej burzy o nazewnictwo klient/pacjent, sklep/apteka, itd. i praktycznie każdy (farmaceuci również) używają tego zamiennie i chyba nie mają z tego powodu kompleksów, tak jak to jest w Polsce. Pewnie dlatego, że po prostu nie muszą sami siebie przekonywać do tego, że to jest pacjent 🙂

    1 użytkownik uznał wpis za pomocny.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.