fbpx
REKLAMA

Z cyklu: Agnieszka w UK.

Wojna na linii technik-farmaceuta…

REKLAMA

… w Anglii nie istnieje. Dobrze wiemy, jak wygląda to w Polsce. Różnie, ale jednak z przewagą tego, że mamy problem. W tym artykule znajdziecie moje przemyślenia związane z kontaktami pomiędzy personelem aptecznym oraz przyczyny obecnej sytuacji.

W Anglii nie ma tak prostego podziału, jak w Polsce na technika i magistra. W aptece można spotkać się z takimi rolami, jak (w kolejności od osoby, która ma największe uprawnienia): Responsible Pharmacist, Pharmacist, Pre-registration Pharmacist, Accuracy Checking Technician, Pharmacy Technician, Dispensary Assistant, Medicines Counter Assistant, Pharmacy Student, Trainee Counter Assistant, Delivery Driver. Jak widzicie, ciężko nazwać tutaj jedną osobę technikiem, jednak dla potrzeby artykułu postaram się to zrobić, dla łatwiejszego zrozumienia przesłania.

Dlaczego w Anglii nie ma wojny między technikami a magistrami?

Jasny podział kompetencji.

Wchodząc do apteki nie da się nie zauważyć opasłej tabelki z kompetencjami. Wypisane są niemal wszystkie czynności codziennej praktyki aptecznej wraz z oznaczeniem, kto może te czynności wykonywać. Jest to ważna część procedur w angielskiej aptece, a wierzcie mi – Anglicy są do procedur bardzo przywiązani i raczej boją się je łamać. Tym bardziej, że każda osoba zaczynająca pracę musi podpisać oświadczenie o zapoznaniu się z nimi.

Wykształcenie i wiedza.

W mojej opinii w Anglii jest znacznie większa dysproporcja między odpowiedzialnością oraz wiedzą technika i magistra potrzebną do pracy w aptece niż w Polsce. Owszem i w Polsce farmaceuta ma wykształcenie wyższe, a technikowi wystarczy do wykonywania tego zawodu szkoła policealna. Różnica jednak jest diametralna. W Wielkiej Brytanii, aby zostać farmaceutą musisz skończyć 4-letnie studia plus rok stażu, natomiast aby być technikiem należy ukończyć kurs – bardzo często internetowy i znacznie krótszy niż nauka w szkole policealnej. Oczywiście wszystko zależy od konkretnego stanowiska, jednak technicy niższego szczebla nie muszą mieć w ogóle wiedzy na temat leków. Przy tak dużych dysproporcjach jest małe prawdopodobieństwo, że ktoś będzie komuś wchodził w kompetencje, lub że zostanie o to oskarżony.

Szacunek i mentalność.

Niestety w Wielkiej Brytanii duża część osób nie pracuje ze względu na rozwinięty system pomocy socjalnej. W związku z tym ktoś, kto po prostu pracuje darzony jest szacunkiem, niezależnie od zawodu. Pewnie wynika to też z faktu, że osoby które zarabiają najniższą krajową żyją na znacznie wyższym poziomie, niż za najniższą krajową w Polsce. W naszym kraju daje się odczuć większy wyścig szczurów między zawodami, a nawet w obrębie jednej grupy zawodowej. Kto jest lepszy, lepiej zarabia, ma większą odpowiedzialność, dłużej musiał się uczyć. Bardzo często niestety spotykałam się w Polsce z nadmiernym interesowaniem się życiem innych ludzi, zamiast skupieniu się na swoim. „A niech tylko będzie lepszy ode mnie, to oby mu się nie udało…” Kompleksy są bardzo niebezpieczne – powodują wyżywanie się na ludziach zarówno na wyższych, jak i na niższych stanowiskach.

W Anglii zauważam, że każdy po prostu robi to, co do niego należy i ludzie nie zastanawiają się nieustannie, czy są lepsi, czy gorsi od innych, czy są na szczycie, czy na dnie.

Jakie jest Wasze zdanie na ten temat? 🙂

mgr farm. Agnieszka Soroko, 5.09.2016

[bbp-single-topic id=4163]

Cytuj ten artykuł jako:
Agnieszka Soroko, Wojna na linii technik-farmaceuta, Portal opieka.farm (https://opieka.farm/opinie/wojna-na-linii-technik-farmaceuta/) [dostęp: 17 czerwca 2021]
Podziel się:
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Komentarze
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments
REKLAMA
0
Wyraź swoje zdanie i dodaj komentarz :)x
Przewiń do góry