Aktualne zalecenia suplementacji witaminy D

Ten temat zawiera 12 odpowiedzi, ma 7 głosów, i został ostatnio zaktualizowany przez  Katarzyna Kujawa-Warchala 4 miesiące, 1 tydzień temu.

  • Autor
    Wpisy
  • #46159 Punkty: 3

    Marta Piskorska mgr farm.
    16 pkt.

    Badania wyraźnie wskazują, że ​​niedobór witaminy D podczas ciąży wiąże się ze znacznie podwyższonym ryzykiem porodu przedwczesnego, stanu przedrzucawkowego i jest uważany za czynnik ryzyka dla niskiej masy urodzeniowej dziecka i bakteryjnego zapalenia pochwy. (…)

    [Czytaj cały artykuł tu: Aktualne zalecenia suplementacji witaminy D]

    Zapraszam do dyskusji.

    3 użytkowników uznało wpis za pomocny.
  • #46231 Punkty: 4

    Jakub Lenard mgr farm.
    310 pkt.

    A możecie podać źródła dotyczące badań z randomizacją pokazujących, że dieta nie może pokryć zapotrzebowania na witaminę D? Co stanowi w tych badaniach 100% – ile to jest IU, że da się tylko 20%?

    4 użytkowników uznało wpis za pomocny.
    • #46240 Punkty: 3

      Laura Krumpholz mgr farm.
      50 pkt.

      Z tego co widzę to wytyczne odnoszą się do TEGO przeglądu 🙂 w tabeli 7 przedstawili tam referencyjne wartości

      3 użytkowników uznało wpis za pomocny.
    • #46291 Punkty: 3

      Jakub Lenard mgr farm.
      310 pkt.

      Nie bardzo mogę tam znelźć randomizowane badania oceniające wpływ diet na poziom witaminy D. Nie bardzo rozumiem ideę badań jeżeli to polega na tym, że się policzy ile statystyczny mieszkaniec danego kraju na wysokoprzetworzonej diecie ma witamny D. Jeżeli przyjąć te wytyczne 10-15 µg to jak oni wyliczyli, że da się tylko max 20% z diety? Wiem, że to prawdopodobne złe wytyczne, ale takie są. Więc max 80-120 IU z diety?! To moja dieta musi być mocno dziwna skoro potrafię 10x tyle mieć.

      Btw, to jest ciekawe

      3 użytkowników uznało wpis za pomocny.
  • #46238 Punkty: -1

    Asia Królikowska mgr farm.
    2 pkt.

    Ja nadal nie rozumiem jak to możliwe że 90-kilka procent osób ma niedobory witaminy D i potrzebuje suplementacji – czy nie powinno być tak, że jak niedobór powinien się czymś przejawiać żeby to był niedobór? Trochę to naciągane.

    1 użytkownik uznał wpis za pomocny and 2 votes down.
    • #46261 Punkty: 4

      Marta Piskorska mgr farm.
      16 pkt.

      W artykule jest napisane: niedobory o różnym stopniu nasilenia- nie oznacza to, że 90% Polaków ma  ciężki niedobór wit. D. To mogą być granice niedoboru-suboptymalnego poziomu.
      A czy nie jest tak, że niedobór wit. D pojawia się jako towarzysząca przyczyna problemów zdrowotnych u wielu spotykanych przez nas pacjentów? Ja bardzo często kiedy rozmawiam z pacjentami słyszę o obniżonej odporność, narzekaniu na niekończące się przeziębienia kilka razy w sezonie, problemach z  depresją/obiżonym nastrojem (w mojej aptece sprzedaż leków p/depresyjnych to 30-35% wszystkich wydawanych przez nas leków, zaznaczam że nie jest to stricte osiedle geriatryczne). Ludzie skarżą się na problemy z bólami kostnymi, bólami mięśniowymi zaraz po wstaniu z łóżka, przewlekłym zmęczeniu, apatii..
      Wiem, tutaj przyczyny są z pewnością złożone, ale wit. D odgrywa bardzo kluczową rolę (przyswajanie wapnia z pokarmu/suplementów, wpływ na cytokiny prozapalne i przeciwzapalne, działanie immunomodulujące)
      i jeszcze ten fragment:
      W 1982 roku odkryto obecność receptorów dla witaminy D3 w OUN [10] w strukturach
      mózgu, które uczestniczą m.in. w procesach regulacji emocji i nastroju (kora
      zakrętu obręczy, hipokamp, wzgórze, podwzgórze) [11]. Dowiedziono, że witamina D3
      znacząco wpływa na funkcjonowanie OUN, biorąc udział w procesach neuromodulacji,
      regulując wydzielanie mózgowych czynników neurotropowych, procesy neuroprotekcji
      i neuroplastyczności [12]. Kalcytriol aktywuje ekspresję hydroksylazy tyrozyny, która
      uczestniczy w syntezie katecholamin, zwiększając produkcję dopaminy, noradrenaliny
      oraz adrenaliny [13]. Może także wzmagać przekaźnictwo cholinergiczne, aktywując
      acetylocholino-transferazę, enzym uczestniczący w syntezie acetylocholiny [14].

      http://www.psychiatriapolska.pl/uploads/images/PP_3_2017/437Stefanowski_PsychiatrPol2017v51i3.pdf ( cały artykuł)

      Moim zdaniem, to bardzo możliwe, że 90% Polaków ma niedobór wit. D, szczególnie gdy spojrzymy na ludzi którzy pojawiają się w naszych aptekach na co dzień i to jakim stanem wiedzy na jej temat mogą się ‘pochwalić’.

      4 użytkowników uznało wpis za pomocny.
  • #46321 Punkty: 6

    Arkadiusz Dodot mgr farm.
    185 pkt.

    To moja dieta musi być mocno dziwna skoro potrafię 10x tyle mieć.

    Wytyczne, mniemam, tworzy się patrząc na nawyki żywieniowe ogółu w danej grupie, a nie jednostki. Ten portal ma taką renomę także dlatego, że wymaganiem autorów, o ile dobrze pamiętam, jest nieopieranie się na anegdotycznych dowodach i wyciąganiu wniosków na własnych przykładzie.

    Oczywiście chwała Ci za to, że potrafisz osiągnąć takie rezultaty i powinno dążyć się do tego, by każdy tak mógł. Ale nie każdy może i penie długo jeszcze mógł nie będzie.

    Bohdan Smoleń powiedział ok. 30 lat temu: “Kiedyś normą był ogół a nie margines”. Przypominam, że margines może być z obu stron.

    6 użytkowników uznało wpis za pomocny.
    • #46344 Punkty: 2

      Jakub Lenard mgr farm.
      310 pkt.

      Nie bardzo rozumiem Twój komentarz. Ja nie pytam o wytyczne i dlaczego zaecają 10-15 ug, nie zrozumiałeś w ogóle mojego komentarza. Gdzie tu masz dowód anegdotyczny? „Dietą można pokryć max 20% zapotrzebowania” – stwierdzenie po prostu nieprawdziwe i nie ma znaczenia co ja jem. Jeżeli dowodem jest to co ludzie jedzą – super, to wymagana powinna być suplementacja bardzo wielu witamin i kolejne fałszywe stwierdzenie – dietą można uzyskać max x % witamin B6, B12, C, A…

      2 użytkowników uznało wpis za pomocny.
  • #46346 Punkty: 0

    Arkadiusz Dodot mgr farm.
    185 pkt.

    Jeżeli dowodem jest to co ludzie jedzą – super, to wymagana powinna być suplementacja bardzo wielu witamin i kolejne fałszywe stwierdzenie – dietą można uzyskać max x % witamin B6, B12, C, A…

    Jeszcze E.

  • #46467 Punkty: 0

    Adrianna Malawska tech. farm.
    35 pkt.

    Bardzo przydatne opracowanie.

  • #51551 Punkty: 1

    Katarzyna Kujawa-Warchala mgr farm.
    34 pkt.

    Proszę autorkę o odniesienie się do poniższego opracowania:

    https://efsa.onlinelibrary.wiley.com/doi/full/10.2903/j.efsa.2016.4547

    EFSA ustaliła wystarczający poziom suplementacji na 600j dziennie dla wszystkich dorosłych, łącznie z ciezarnymi oraz dzieci 1-18 lat.

    Komu wierzyć :)?

     

    1 użytkownik uznał wpis za pomocny.
    • #52130 Punkty: 6

      Marta Piskorska mgr farm.
      16 pkt.

      Przebrnęłam przez artykuł od EFSA. Konstrukcja publikacji dla mnie jest…zabójcza. Ilość informacji (nieposegregowanych i nieskróconych w spójne wnioski).. zniechęciła mnie 25 razy. Ale dotrwałam.

      To co ja widzę. Wytyczne EFSA obejmują swoim zasięgiem całą Europę, a więc i Słowację czy Niemcy, a także dalekie nam kraje skandynawskie, co nie sprzyja uchwyceniu potrzeb konkretnej społeczności. Badacze EFSA skupili się na bardzo często powtarzanym w wytycznych fragmencie:

      W obecności endogennej syntezy skórnej witaminy D, zapotrzebowanie na dietetyczną witaminę D jest niższe lub może być nawet zerowe.

      Zupełnie inaczej jest w wytycznych opracowanych przez polskich badaczy. Tu najważniejszym argumentem do zaktualizowania zalecanych dawek były niedobory wit. D  spowodowane problemem z coraz niższą wydajnością i znaczeniem skórnej syntezy wit. D. Tak jak podałam w opracowaniu:

      (…) większość witaminy D (od 80-100%) jest produkowana w naskórku. (…) synteza może być wydajna tylko w okresie wiosenno-letnim, a hamujący wpływ wywierać na nią mogą czynniki, takie jak: zachmurzenie, zanieczyszczenie powietrza, stopień pigmentacji skóry, zaawansowany wiek,większa aktywność w pomieszczeniach (np. ze względu na rodzaj wykonywanej pracy), itp.

      Ponadto wytyczne koncentrują się na polskim społeczeństwie, co działa mocno na plus i zapewnia nam wyłączność i brak uogólniania (np. dawek czy zaleceń suplementacji).

      I meritum…EFSA zaleca 400 j.m w wieku 3-17 miesięcy i 600 j.m. w wieku powyżej 1 roku życia. To wszystko, koniec.

      Dla rocznego dziecka, rosnącego nastolatka, otyłego 30latka, przeciętnego 50latka i schorowanego 70latka wydaję w aptece dawke 600 j. wit. D. Bezstresowo, bez zbędnych pytań, szybko i przyjemnie. Ale czy to ma sens? Czy to nie są ogólniki? Czy to nie nazbyt przekrojowe badania i zalecenia?? Czy można na tym zaleceniu bazować, doradzać pacjentom, wyciągać wnioski…Nie. Sądzę, że nie.

      Tak okrojone wytyczne europejskie mogą się też wiązać z tym wnioskiem, który  znajduje sie w publikacji:

      (…) dostępne dowody dotyczące wyników zdrowotnych poza układem mięśniowo-szkieletowym są niewystarczające, aby były stosowane jako kryterium ustalania wartości referencyjnej diety dla witaminy D.

      Za to panel polskich badaczy na podstawie aktualnych doniesień ze świata nauki stwierdził, że witamina D ma duże znaczenie w utrzymywaniu dobrego zdrowia i spadku ryzyka pojawienia się/pogłębienia wielu chorob cywilizacyjnych (AZS, RZS, cukrzyca typu 2, depresja czy choroby autoimmunologiczne).

      Dlatego ja w pracy bazuję na zaleceniach dla Polski, z 2018 roku, które są bardzo zindywidualizowane i poparte najświeższymi dowodami.

      6 użytkowników uznało wpis za pomocny.
    • #61128 Punkty: 1

      Katarzyna Kujawa-Warchala mgr farm.
      34 pkt.

      Dziękuję za wyczerpującą odpowiedź.

      Twoje argumenty przekonały mnie w 100% do polskich wytycznych.

      Widać, że jesteś specjalistą w temacie wit. D 🙂

       

      1 użytkownik uznał wpis za pomocny.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.