Przeziębienie i grypa

Ten temat zawiera 18 odpowiedzi, ma 7 głosów, i został ostatnio zaktualizowany przez  Maria Kowalczuk 22 godziny, 4 minut temu.

  • Autor
    Wpisy
  • #41822 Punkty: 0

    Magdalena Pelczarska mgr farm.
    42 pkt.

    Warto wiedzieć, że gorączka w przebiegu przeziębienia nie jest niebezpieczna i nie jest w stanie wywołać uszkodzenia narządów, nawet jeśli nie jest leczona. Dlatego możesz zapewnić zestresowanych pacjentów lub rodziców, że obniżanie gorączki ma znaczenie jedynie dla poprawy komfortu i samopoczucia. (…)

    [Czytaj cały artykuł tu: Przeziębienie i grypa]

    Zapraszam do dyskusji.

  • #43734 Punkty: 5

    Arkadiusz Dodot mgr farm.
    127 pkt.

    Palenie papierosów, stres, zbyt mała aktywność fizyczna oraz niedostateczna ilość snu i przemęczenie zwiększają ryzyko infekcji wirusowych. W okresie największej zapadalności na infekcje możesz poradzić pacjentowi unikanie zatłoczonych miejsc. Ryzyko zachorowania zmniejsza też umiarkowany wysiłek fizyczny.

    To badanie pokazuje, że wysiłek fizyczny zmniejsza częstotliwość zachorowania na przeziębienie, ale tylko u osób niepalących, które nie palą również biernie. Warto na to zwrócić uwagę polecając ćwiczenia. Z drugiej strony czy jest coś na co palenie nie szkodzi? Moim skromnym zdaniem, jeśli opieka farmaceutyczna zagości już na dobre w aptekach, to każdorazowo palacz powinien mieć wbijane do głowy, żeby rzucić to świństwo. Pod groźbą kary (niekoniecznie śmierci).

    5 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
    • #43739 Punkty: 2

      Maria Kowalczuk mgr farm.
      245 pkt.

      I te matki i ojcowie emitujący kłęby dymu na te bezbronne istotki w wózeczkach, a które bezsilnie odwracają główki bo jeszcze nie potrafią powiedzieć, że im to nie pachnie i na dodatek szkodzi. Oj, nie pozostaję na to obojętna, narażając się na niewybredne epitety pod moim adresem. Ale co tam 🙂 Z jednej strony kupuje taka mamuśka antybiotyki, suple na odporność dla malucha, a z drugiej nieustannie na niego dmucha tą nikotyną. Jaki to ma sens?

      Dostaje te 500+ to akurat starcza na leki i fajki :/

      2 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
      • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 tygodnie, 2 dni temu przez  Maria Kowalczuk.
    • #44221 Punkty: 2

      Magdalena Pelczarska mgr farm.
      42 pkt.

      Bardzo dobra uwaga! Dopiero teraz ją zauważyłam. 🙂

      Swoją drogą chyba zbyt rzadko mówi się o tych podstawowych zasadach związanych ze stylem życia, które mogą zmniejszać częstość występowania przeziębień. Zamiast tego pacjenci doszukują się coraz to nowych suplementów na odporność, których skuteczność jest wątpliwa.

      W przeglądzie Cochrane z 2014 roku analizowano wpływ aktywności fizycznej na częstość występowania przeziębień. Wyniki sugerują, że regularne ćwiczenia fizyczne o umiarkowanej intensywności mogą zapobiegać częstym przeziębieniom, ale wciąż potrzeba większych i lepiej przeprowadzonych badań, żeby móc to jednoznacznie ocenić.

      2 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
  • #44308 Punkty: 6

    Marcin Walter dr n. med.
    50 pkt.

    W sezonie jesienno-zimowym prawdziwą plagą jest tłum młodych osób w pierwszej lub drugiej dobie kataru nosa i bólu gardła, które blokują kolejkę do lekarzy POZ pacjentom z trudniejszymi problemami (nie wszyscy z nich chcą/potrzebują ZUS ZLA). W Wielkiej Brytanii NHS zorganizował i opłacił kampanię medialną namawiającą takich pacjentów do samoleczenia z pomocą farmaceuty. Skutkiem było istotne skrócenie kolejek do lekarzy GP. Będąc lekarzem POZ przetłumaczyłem jedną z ulotek brytyjskiego NHS, którą niekiedy wręczam takim pacjentom (tekst w załączniku). Wysłałem nawet list do Ministra Zdrowia z wnioskiem o rozważenie podobnej akcji w Polsce. Na razie otrzymałem jedynie odpowiedź, że MZ przekazał te uwagi NFZowi, jako instytucji o większych kompetencjach w tej sprawie… i nastąpiła cisza.

    6 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
    • #44329 Punkty: 3

      Laura Krumpholz mgr farm.
      6 pkt.

      Bardzo ciekawa koncepcja. Mogę prosić o załączenie treści ulotki, bo niestety ostatecznie w komentarzu jej nie ma? 🙂
      Myślę jednak, że problemy w tym przypadku są dwa. Poza oczywistym, ale bardzo przykrym faktem, że farmaceuci w naszym kraju często nie są postrzegani jako eksperci z dziedzin medycznych (ostatnio prowadziłam zawziętą dyskusję próbując przekonać rozmówcę, że to nie lekarz, a farmaceuta jest ekspertem od przeglądów lekowych) istotny jest tu też problem nadużywania leków (antybiotyków). Wciąż istnieje wśród pacjentów przekonanie, że jedynym sposobem szybkiego pozbycia się przeziębienia lub grypy (!) jest wzięcie odpowiedniego antybiotyku, a są świadomi że bez recepty go nie otrzymają.

      3 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
      • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 6 dni, 7 godziny temu przez  Laura Krumpholz.
    • #44350 Punkty: 2

      Konrad Tuszyński mgr farm.
      968 pkt.

      nie lekarz, a farmaceuta jest ekspertem od przeglądów lekowych

      To trochę nie tak. Lekarz też może robić przegląd lekowy, lecz pod kątem klinicznym. W wielu krajach nawet takie usługi jak brown-bag review są świadczone przez lekarzy, którzy mogą od raz zmodyfikować farmakoterapię w razie zauważenia problemu.

      Nadrzędnym powodem, dla którego to farmaceuci mają robić przeglądy lekowe jest to, że tę usługę cechuje niska efektywność kosztowa, nawet gdy prowadzona jest w aptece. Wizyty u specjalistów byłyby po prostu zbyt drogie dla płatnika, żeby Ci regularnie przeglądali leki pacjentów, bo przegląd zajmuje czas i rzadko pozwala na zidentyfikowanie istotnego problemu lekowego (np. interakcji, która zmienia postępowanie). Pozwala jednak wyłapać problemy z zażywaniem leku (regularność, problemy z połykaniem, interakcje z pożywieniem, działania uboczne), ale to może zrobić też farmaceuta.

      2 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
  • #44340 Punkty: 3

    Maria Kowalczuk mgr farm.
    245 pkt.

    Pamiętaj, że kaszel, szczególnie u osób palących, może utrzymywać się nawet od trzech tygodni do kilku miesięcy po infekcji. Jest to tak zwany kaszel poinfekcyjny. Poinformuj o tym pacjenta, który może się niepokoić, że choroba trwa zbyt długo.

    To prawda. 🙂 Antybiotyk, przepisany przez lekarza, nie skrócił czasu trwania infekcji u znajomego palacza. Kaszel utrzymywał się równe 3 tygodnie. Historia się powtórzyła. Osoba nie poszła tym razem do lekarza i powiem, że czas trwania kaszlu również się nie skrócił, ale miał łagodniejszy przebieg. Może tym razem lepiej dobrane leki objawowe, litrowy słoik miodu i hektolitry płynów ? 🙂

    Najgorsze w tym wszystkim jest to, że nigdy nie wiadomo, czy kaszel palacza ma podłoże wyłącznie infekcyjne. Kaszel przewlekły, trwający powyżej 8 tygodni wymaga niestety wnikliwszej diagnostyki.

     

    3 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 6 dni, 6 godziny temu przez  Maria Kowalczuk.
    • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 6 dni, 6 godziny temu przez  Maria Kowalczuk.
    • #44473 Punkty: 2

      Maria Kowalczuk mgr farm.
      245 pkt.

      że nigdy nie wiadomo, czy kaszel palacza ma podłoże wyłącznie infekcyjne.

      Miało być oczywiście “kaszel u palacza” 🙂

      2 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
      • Ta odpowiedź została zmodyfikowana 2 dni, 19 godziny temu przez  Maria Kowalczuk.
    • #44588 Punkty: 2

      Magdalena Pelczarska mgr farm.
      42 pkt.

      Uważa się, że kaszel poinfekcyjny zazwyczaj nie reaguje na leczenie farmakologiczne. Jako ciekawostka dodam tylko, że w jednym z badań, które miało na celu sprawdzenie skuteczności niektórych substancji w leczeniu kaszlu poinfekcyjnego, zaobserwowano, że najbardziej skuteczne okazało się podawanie…miodu z kawą. (link) Podawanie samego miodu było mniej skuteczne. 🙂

      2 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
    • #44590 Punkty: 1

      Maria Kowalczuk mgr farm.
      245 pkt.

      Ciekawa jestem, czy są jakieś naukowe doniesienia o skuteczności miejscowej terapii maściami inhalującymi w przypadku przeciągającego się w czasie kaszlu? O gęsim sadle też krążą legendy 🙂

      1 użytkownik uznał wypowiedź za pomocną.
  • #44360 Punkty: 2

    Arkadiusz Dodot mgr farm.
    127 pkt.

    Poza oczywistym, ale bardzo przykrym faktem, że farmaceuci w naszym kraju często nie są postrzegani jako eksperci z dziedzin medycznych (ostatnio prowadziłam zawziętą dyskusję próbując przekonać rozmówcę, że to nie lekarz, a farmaceuta jest ekspertem od przeglądów lekowych)

    Pewnie badań nie robiono w tym temacie, ale ja nie stawiałbym sprawy tak na ostrzu noża. Jeśli już operujemy anegdotycznymi dowodami, to podzielę się doświadczeniem, że moi lekarze zwracają się do mnie z pytaniami (nie chce pisać, że często, bo to pojęcie względne). Gdy kogoś poznaję i mówię, ze jestem farmaceutą, to niemal od razu słyszę pytanie o jakiś problem natury medycznej. Więc i fachowcy, i laicy mają jednak w głowie, że farmaceuta to ekspert. Myślę, że problemem jest kwestia wyjścia z tą naszą wiedzą do ludzi. No i przekonanie płatnika, a z tym już gorzej.

    2 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
  • #44384 Punkty: 3

    Marcin Walter dr n. med.
    50 pkt.

    W moim komentarzu nie udało się “wkleić” załącznika – ulotki wzorowanej na brytyjskim NHS. Może uda się teraz…

    3 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
    Załączniki:
    You must be logged in to view attached files.
    • #44387 Punkty: 2

      Maria Kowalczuk mgr farm.
      245 pkt.

      Sugerujesz urlop w łóżku zamiast L4? No nie…

      2 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
    • #44455 Punkty: 1

      Laura Krumpholz mgr farm.
      6 pkt.

      Super, że jednak w ulotce jest uwzględniony drugi problem, o którym wspomniałam – to, że pacjenci wciąż przekonani są, że jedyną rzeczą jaka może ich uleczyć w przeziębieniu jest antybiotyk, a tego w aptece bez recepty nie dostaną. Myślę, że świadomość społeczna w tym zakresie powoli, bo powoli, ale jednak stopniowo się zmienia i takie oddolne inicjatywy są bardzo cenne w ich propagowaniu. To bardzo przykre, że tak ciężko jest przebić się z tym do organów, dla których te rzeczy powinny być oczywiste – NFZ, MZ, jednak w mojej opinii takimi drobnymi kroczkami i do tego w końcu dojdziemy :).

      1 użytkownik uznał wypowiedź za pomocną.
    • #44461 Punkty: 4

      Arkadiusz Dodot mgr farm.
      127 pkt.

      Będąc lekarzem POZ przetłumaczyłem jedną z ulotek brytyjskiego NHS, którą niekiedy wręczam takim pacjentom (tekst w załączniku)

      Marcinie, moim zdaniem idea słuszna, ale tylko idea. Żeby ją przekuć na życie, należałoby zmienić model opieki zdrowotnej. Nie mogę zgodzić się z następującymi sugestiami:

      1. Absolutnie zgadzam się z Marią. Jeśli Pacjent nie otrzyma zwolnienia, to albo musi wziąć tydzień urlopu (tyle może zarażać) lub chodzić chory do pracy. Wtedy nie będzie zarażał Pacjentów w kolejce, o których piszesz, ale będzie zarażał współpracowników. Nawet w ulotce jest napisane, że Przeziębienie powodują wirusy, które łatwo zakażają inne osoby. Dbanie o jednych kosztem drugich uważam za niestosowne. Jeśli mój podwładny przychodzi do pracy przeziębiony to od razu sugeruje mu wizytę u lekarza i L4. Powód – jeśli będzie chodził do pracy to zarazi mi kolejne 2 osoby i wtedy nie mam osób do pracy. Apteka leży. A wykorzystywanie urlopów na leżenie w łóżku z przeziębieniem uważam za niekoniecznie szczęśliwy pomysł.
      2. Jeśli Pacjent nie pójdzie do lekarza POZ po poradę, to pójdzie po nią do apteki. Jeśli poszedłby do lekarza rodzinnego zostałby zdiagnozowany, otrzymałby receptę na leki, za które odpowiedzialność bierze lekarz. A sugerowanie, by jednak poszedł do apteki, spowoduje że Pacjent po poradę pójdzie do apteki, diagnozę postawi farmaceuta a przynajmniej zaordynuje leki, za które weźmie odpowiedzialność. Tylko jedna kwestia – pieniądze iw jednym przypadku i drugim dostanie lekarz. Przypominam, ze jest to stawka 147 PLN. Jeśli lekarze POZ mają odsyłać Pacjentów do aptek to proponuję – podzielmy się tymi pieniędzmi. Dlaczego farmaceuta ma za to samo co zrobiłby lekarz nie dostać ani grosza, a co gorsza – grosz ten i tak pójdzie do lekarza. Proszę mnie źle nie zrozumieć – za długo pracuję w zawodzie, by mieć ochotę po raz kolejny robić coś za kogoś, bo może ktoś to zauważy. Przykład – farmaceuci mają w szpitalach odciążać pielęgniarki, przygotowywać leki, przygotowywać dawki dzienne etc, po to by dalej dostawać 2200 na rękę, a pielęgniarki zgarniają zembalowe i inne dodatki.
      3. Każdy płaci takie same składki i ma takie samo prawo do wizyty jeśli uzna, że jest mu ona potrzebna.

      Jeśli zostałoby to dopracowane, to ok. W obecnej sytuacji dla mnie nie do zaakceptowania.

      4 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
    • #44464 Punkty: 3

      Maria Kowalczuk mgr farm.
      245 pkt.

      Miło Marcinie, że zadałeś sobie trud i przetłumaczyłeś ulotkę. W końcu nie wszyscy pracują 🙂 Takie wyedukowane osoby nie będą blokować kolejki do lekarza dla tych pracujących. Taka ulotka ułatwi pacjentowi ocenę jego stanu zdrowia. Przecież nie musi być wierną kalką tej brytyjskiej. Możemy ją przerobić na naszą modłę. Akapit o profilaktyce, uzupełniłabym o uwagi Arkadiusza, dotyczące aktywności fizycznej i higieny pomieszczeń, wolnej od dymu tytoniowego. 🙂

      Sensowna ulotka – jakby nie było, zyskują wszyscy. 🙂

       

      3 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
  • #44397 Punkty: 2

    Marta Wojcik mgr farm.
    2 pkt.

    Angielski NHS jest bardziej zmotywowany do wspierania aptek niż polski NFZ gdyż większość pacjentów w Anglii nie płaci za leki. Z tego względu NHS szuka jak najefektywniejszych rozwiązań finansowych inwestując w coraz to nowsze projekty z apteką w roli głównej, jak Minor Aliment Service czy Healthy Leaving Pharmacies. Fakt, że Anglicy postrzegają aptekę jako pierwsze miejsce, do którego należy się udać po poradę jest wynikiem ogólnokrajowej kampanii nagłaśnianej przez NHS, lekarzy, farmaceutów oraz radio i telewizję. Pacjenci czekający na wizytę u lekarza w przychodni oglądają spoty reklamowe zachęcające do odwiedzenia apteki, dostają też ulotki od lekarzy i pielęgniarek.

    2 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.
    • #44457 Punkty: 2

      Laura Krumpholz mgr farm.
      6 pkt.

      Problem jest taki, że NFZ powinien być w tej kwestii równie zmotywowany co NHS, ponieważ dość szeroko pojęte tutaj usprawnienie opieki zdrowotnej, przekłada się na mniejszą ilość niepotrzebnych wizyt u specjalistów i większą efektywność terapii, a w konsekwencji powinno to obniżać koszty leczenia poszczególnych jednostek chorobowych.  Dojście jednak do takich wyliczeń wymaga znacznie więcej wysiłku niż zauważenie bezpośredniej oszczędności na niewydaniu pieniędzy na lek przez fundusz. Sytuacja ta dotyczy też między innymi leczenia żywieniowego w polskich szpitalach – mimo wyliczeń farmakoekonomicznych sugerujących, że koszty wydatkowane na specjalistyczne podejście do żywienia pacjenta mogą być niższe lub zbliżone do kosztów ogólnych terapii bez jego zastosowania ze względu m.in. na długość hospitalizacji, przy czym zdecydowanie z korzyścią dla stanu pacjenta, temat ten jest u nas nie do przejścia.
      (https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S0261561415001910; https://www.nature.com/articles/ejcn201131; https://www.sciencedirect.com/science/article/pii/S1744116107000038)

      2 użytkowników uznało wypowiedź za pomocną.

Musisz być zalogowany aby odpowiedzieć na ten temat.