REKLAMA
REKLAMA

Pacjentka (35 lat) zgłasza się do apteki z receptą na azytromycynę (Sumamed, Azitrox, AzitroLek) i zapytana, czy chce, żeby wydać również probiotyk, natychmiast odmawia mówiąc, że lekarz ją uprzedził, że probiotyk nie jest potrzebny. Po krótkiej rozmowie okazało się, że lekarz odradził stosowania probiotyku, bo suplementy probiotyczne mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc, ponieważ brakuje nad nimi kontroli jakości.

Wyjaśniono, że:

Obawy lekarza były częściowo uzasadnione, bo suplementy diety nie podlegają rygorystycznej kontroli jakości, nie wymagają nawet dopuszczenia do obrotu. Lekarz nie był jednak świadomy tego, że nie wszystkie bakterie probiotyczne dostępne w Polsce są suplementami diety. Odradzenie probiotyku było najprawdopodobniej efektem ostatniej nagonki medialnej na suplementy po tym, jak Najwyższa Izba Kontroli (NIK) opublikowała raport na temat braku kontroli nad ich produkcją w naszym kraju. W jednym z badanych produktów probiotycznych znaleziono nawet zanieczyszczenie chorobotwórczymi bakteriami kałowymi (Enterococcus faecium)[1], co jasno pokazało, że ta grupa produktów wymaga szczególnej uwagi.

REKLAMA

Produkty lecznicze z probiotykami dostępne w Polsce to:

  • Lacidofil
  • Lakcid i Lakcid forte
  • Enterol kaps. i sasz.
  • Trilac.

Po tym wyjaśnieniu pacjentka zdecydowała się na zakup probiotyku o statusie leku.

Zobacz też: Które probiotyki można przyjmować razem z antybiotykiem? [Q&A]

Komentarz:

Brak konieczności prowadzenia kontroli jakości nie oznacza, że producenci o nią nie dbają. Niektóre firmy deklarują wysoką jakość i całkiem możliwe, że produkty są wartościowe. Pewności mieć nie możemy i pozostaje zaufanie do marki. Jednak to, czego możemy być pewni to to, że suplementy probiotyczne firm garażowych (w praktyce kosztujące 5-10 zł, tzw. “jakaś tania osłona”) to strata pieniędzy. W najlepszym razie zawierają same martwe bakterie probiotyczne…

Możesz się spotkać także z brakiem przekonania pacjenta co do samej konieczności stosowania tzw. osłony:

  • Pacjent 1: “Kilka razy zdarzyło mi się nie stosować osłony do antybiotyku i żadnej biegunki nie miałam”
  • Pacjent 2: “Mam jeszcze osłonę w domu z poprzedniej kuracji.” (najczęściej to forma odmowy i pacjent żadnego probiotyku w domu nie ma)
  • Pacjent 3: “To do 3-dniowej kuracji potrzebna jest osłona?”
  • Pacjent 4: “Kilka razy brałam probiotyk, a i tak dostałam/em biegunki, więc teraz nie biorę.” (jaki probiotyk pacjent stosował?)

Wyjaśnij, że stosowanie probiotyku zmniejsza ryzyko wystąpienia biegunki poantybiotykowej, więc to, że raz ktoś dostał biegunki pomimo jego stosowania, o niczym nie przesądza (nie wiesz też, czy był to dobry preparat), podobnie jak brak biegunki przy braku suplementacji. Możesz też omówić, co to znaczy stosunek korzyści do ryzyka. Probiotyki, jak mało które leki, są praktycznie pozbawione działań niepożądanych (wyjątkiem są pacjenci z ciężkimi zaburzeniami odporności) i ten stosunek wypada bardzo dobrze. Zmniejszenie ryzyka wystąpienia biegunki poantybiotykowej, a w szczególności rzekomobłoniastego zapalenia jelita grubego (wywołanego przez Clostridium difficile, zdjęcie nagłówkowe) zostało potwierdzone w licznych badaniach klinicznych zarówno u dorosłych[2], jak i dzieci[3].

Edukacja pacjenta w zakresie suplementacji

Powyższy przykład pokazuje, że ostatnie czego potrzebujemy to edukacji przez telewizję. Doniesienia medialne nie pokazały, jaki jest faktyczny problem z suplementami, a jest nim zastępowanie produktów leczniczych środkami spożywczymi. Częściowo winę ponoszą lekarze, którzy sami nie odróżniają leku od suplementu lub DŚSSPM, zapisując na receptach Asparaginian zamiast Asparginu, Neomag zamiast leku z magnezem, czy właśnie tanie suplementy probiotyczne.

W naszej opinii edukacja pacjenta to rola farmaceuty. Zaobserwowaliśmy, że pacjent z przekazu medialnego wynosi przekonanie, że: “w aptekach sprzedają dziadostwo”, co tylko szkodzi wizerunkowi polskich placówek. Dla porównania organizowaliśmy wykłady dla seniorów, zawsze wspominając o tym problemie i gdy to farmaceuta porusza ten temat, pacjent ma bardziej racjonalne podejście do tematu suplementacji i rozumie, że są też dobre produkty na rynku.

Lekarz powiedział, że probiotyk nie jest potrzebny [Case study]
Wykład z cyklu “Farmaceuci Seniorom” na którym  edukujemy pacjentów m.in. na temat różnic pomiędzy produktami leczniczymi a środkami spożywczymi.

Dyskusja

Czy spotkaliście się z sytuacją, by lekarz zapisał na recepcie suplement diety, podczas gdy mógłby zapisać produkt leczniczy tak jak w przypadku probiotyku? Napiszcie w komentarzu.

Tematyka wydawania antybiotyków na podstawie recept farmaceutycznych została omówiona w osobnym artykule. (Patrz: Poproszę antybiotyk bez recepty [Case study]”.)

REKLAMA

Piśmiennictwo:

  1. NIK: NIK o dopuszczaniu do obrotu suplementów diety. pełny tekst [dostęp: 28.02.2017]
  2. Joshua Z Goldenberg, et al.: Probiotics for the prevention of Clostridium difficile-associated diarrhea in adults and children, The Cochrane Library 2013. abstrakt
  3. Joshua Z Goldenberg, et al.: Probiotics for the prevention of pediatric antibiotic-associated diarrhea, The Cochran Library 2015. abstrakt
Cytuj ten artykuł jako:
Konrad Tuszyński, Lekarz powiedział, że probiotyk nie jest potrzebny [Case study], Portal opieka.farm (https://opieka.farm/przypadki/lekarz-powiedzial-ze-probiotyk-nie-jest-potrzebny/) [dostęp: 15 maja 2021]
Podziel się:
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Komentarze
Subskrybuj
Powiadom o
1 komentarz
Most Voted
Newest Oldest
Inline Feedbacks
View all comments
Marek Gasztold

A co w sytuacji gdy lekarz (a czasem farmaceuta z innej apteki) mówi, że pewne antybiotyki – te o wąskim spektrum lub jako proleki (odpowiednio najczęściej V-cylina lub cefuroksym aksetylu) – nie “wymagają” równoczesnego podawania probiotyku? Czy rekomendacja probiotyku w tych dwóch przypadkach w świetle EBM jest zasadna? 🙂

REKLAMA
1
0
Wyraź swoje zdanie i dodaj komentarz :)x
()
x
Przewiń do góry