REKLAMA

Lekarz powiedział, że probiotyk nie jest potrzebny [Case #16]

Pacjentka zapytana, czy chce żeby wydać również probiotyk, natychmiast odmawia mówiąc, że lekarz ją uprzedził, że probiotyk nie jest potrzebny.

Pacjentka (35 lat) zgłasza się do apteki z receptą na azytromycynę (Sumamed, Azitrox, AzitroLek) i zapytana, czy chce żeby wydać również probiotyk, natychmiast odmawia mówiąc, że lekarz ją uprzedził, że probiotyk nie jest potrzebny. Po krótkiej rozmowie okazało się, że lekarz odradził stosowania probiotyku bo suplementy probiotyczne mogą bardziej zaszkodzić, niż pomóc, ponieważ brakuje nad nimi kontroli jakości.

Wyjaśniono, że:

Obawy lekarza były częściowo uzasadnione, bo suplementy diety nie podlegają rygorystycznej kontroli jakości, nie wymagają nawet dopuszczenia do obrotu. Lekarz nie był jednak świadomy tego, że nie wszystkie bakterie probiotyczne dostępne w Polsce są suplementami diety. Odradzenie probiotyku było najprawdopodobniej efektem ostatniej nagonki medialnej na suplementy po tym, jak Najwyższa Izba Kontroli (NIK) opublikowała raport na temat braku kontroli nad ich produkcją w naszym kraju. W jednym z badanych produktów probiotycznych znaleziono nawet zanieczyszczenie chorobotwórczymi bakteriami kałowymi (Enterococcus faecium)[1], co jasno pokazało, że ta grupa produktów wymaga szczególnej uwagi.

REKLAMA

Produkty lecznicze z probiotykami dostępne w Polsce to:

  • Lacidofil
  • Lakcid i Lakcid forte
  • Enterol kaps. i sasz.
  • Trilac

Po tym wyjaśnieniu pacjentka zdecydowała się na zakup probiotyku o statusie leku.

Komentarz:

Brak konieczności prowadzenia kontroli jakości nie oznacza, że producenci o nią nie dbają. Niektóre firmy deklarują wysoką jakość i całkiem możliwe, że produkty są wartościowe. Pewności mieć nie możemy i pozostaje zaufanie do marki. Jednak to czego możemy być pewni to to, że suplementy probiotyczne firm garażowych (w praktyce kosztujące 5-10 zł, tzw. „jakaś tania osłona”) to strata pieniędzy. W najlepszym razie zawierają same martwe bakterie probiotyczne…

Możesz się spotkać także z brakiem przekonania pacjenta co do samej konieczności stosowania tzw. osłony:

  • Pacjent 1: „Kilka razy zdarzyło mi się nie stosować osłony do antybiotyku i żadnej biegunki nie miałam”
  • Pacjent 2: „Mam jeszcze osłonę w domu z poprzedniej kuracji.” (najczęściej to forma odmowy i pacjent żadnego probiotyku w domu nie ma)
  • Pacjent 3: „To do 3-dniowej kuracji potrzebna jest osłona?”
  • Pacjent 4: „Kilka razy brałam probiotyk a i tak dostałam/em biegunki, więc teraz nie biorę.” (jaki probiotyk pacjent stosował?)

Wyjaśnij, że stosowanie probiotyku zmniejsza ryzyko wystąpienia biegunki poantybiotykowej, więc to, że raz ktoś dostał biegunki, pomimo jego stosowania, o niczym nie przesądza (nie wiesz też, czy był to dobry preparat), podobnie jak brak biegunki przy braku suplementacji. Możesz też omówić, co to znaczy stosunek korzyści do ryzyka. Probiotyki, jak mało które leki, są praktycznie pozbawione działań niepożądanych (wyjątkiem są pacjenci z ciężkimi zaburzeniami odporności) i ten stosunek wypada bardzo dobrze. Zmniejszenie ryzyka wystąpienia biegunki poantybiotykowej, a w szczególności rzekomobłoniastego zapalenia jelita grubego (wywołanego przez Clostridium difficile, zdjęcie nagłówkowe) zostało potwierdzone w licznych badaniach klinicznych zarówno o dorosłych[2], jak i dzieci[3].

Edukacja pacjenta w zakresie suplementacji

Powyższy przykład pokazuje, że ostatnie czego potrzebujemy to edukacji przez telewizję. Doniesienia medialne nie pokazały, jaki jest faktyczny problem z suplementami, a jest nim zastępowanie produktów leczniczych środkami spożywczymi. Częściowo winę ponoszą lekarze, którzy sami nie odróżniają leku od suplementu lub DŚSSPM, zapisując na receptach Asparaginian zamiast Asparginu, Neomag zamiast leku z magnezem, czy właśnie tanie suplementy probiotyczne.

W naszej opinii edukacja pacjenta to rola farmaceuty. Zaobserwowaliśmy, że pacjent z przekazu medialnego wynosi przekonanie że: „w aptekach sprzedają dziadostwo”, co tylko szkodzi wizerunkowi polskich placówek. Dla porównania, organizowaliśmy wykłady dla seniorów zawsze wspominając o tym problemie i gdy to farmaceuta porusza ten temat, pacjent ma bardziej racjonalne podejście do tematu suplementacji i rozumie, że są też dobre produkty na rynku.

Wykład z cyklu „Farmaceuci Seniorom” na którym  edukujemy pacjentów m.in. na temat różnic pomiędzy produktami leczniczymi a środkami spożywczymi.

Dyskusja

Czy spotkaliście się z sytuacją, by lekarz zapisał na recepcie suplement diety, podczas gdy mógłby zapisać produkt leczniczy, tak jak w przypadku probiotyku? Napiszcie w komentarzu.

Skuteczność i właściwości poszczególnych szczepów będą tematem osobnych opracowań.

mgr farm. Konrad Tuszyński

Dyrektor ds. naukowych 3PG. Twórca i redaktor naczelny portalu opieka.farm, oraz Redaktor naukowy Zeszytów Aptecznych i platformy e-learningowej PierwszyStół.pl.

[artykuły na portalu] [publikacje naukowe] [LinkedIn]

Cytuj ten artykuł jako:
Konrad Tuszyński i in.: Lekarz powiedział, że probiotyk nie jest potrzebny [Case #16], Portal opieka.farm (https://opieka.farm/przypadki/lekarz-powiedzial-ze-probiotyk-nie-jest-potrzebny/) [dostęp: 3 marca 2021]

Źródła
  1. NIK: NIK o dopuszczaniu do obrotu suplementów diety. pełny tekst [dostęp: 28.02.2017]
  2. Joshua Z Goldenberg, et al.: Probiotics for the prevention of Clostridium difficile-associated diarrhea in adults and children, The Cochrane Library 2013. abstrakt
  3. Joshua Z Goldenberg, et al.: Probiotics for the prevention of pediatric antibiotic-associated diarrhea, The Cochran Library 2015. abstrakt
Podziel się:
Share on facebook
Share on twitter
Share on linkedin
Share on whatsapp
Share on email
Subskrybuj
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments

Pogadanki Farmaceutyczne

REKLAMA

Ostatnie komentarze

Najnowsze na portalu

Czytaj też:

0
Wyraź swoje zdanie i dodaj komentarz :)x
()
x