Ochrona po szczepieniu przeciw grypie jest najwyższa w okresie od jednego do trzech miesięcy po podaniu i słabnie w dalszej części sezonu, ale przesunięcie terminu szczepienia nie jest sposobem na obejście tego zjawiska. Tak wynika z przeglądu przeglądowego, który objął 49 badań z sezonów od 2005/2006 do 2023/2024 i został opublikowany w czerwcowym numerze kanadyjskiego biuletynu epidemiologicznego.1 Trzydzieści siedem prac dotyczyło zaniku ochrony w trakcie sezonu, dwanaście samego terminu podania.
Skuteczność szczepionki była najwyższa w okresie od jednego do trzech miesięcy po podaniu i stopniowo malała w dalszej części sezonu, a więc w przedziale od trzech do sześciu miesięcy. Zanik ochrony obserwowano konsekwentniej wobec grypy A, zwłaszcza podtypu A(H3N2), niż wobec grypy B, oraz u dorosłych po 60. roku życia. U dzieci ochrona utrzymywała się przez cały sezon, a dowody na istotny zanik były ograniczone.
Najciekawsza część przeglądu dotyczy jednak nie samego zaniku, tylko tego, co z niego wynika dla terminu szczepienia. Autorzy zebrali dziesięć modelowań i żadne nie dało prostego zalecenia, żeby szczepić później. Powtarza się w nich ten sam mechanizm: teoretyczny zysk z opóźnienia jest niewielki i znika, gdy część osób odesłanych z terminem na później nie wraca po szczepionkę wcale.
- Odsetek osób, które w ogóle się nie zaszczepią, decyduje o bilansie. W modelowaniu dla dorosłych po 65. roku życia porównującym szczepienie w sierpniu i wrześniu ze szczepieniem w październiku opóźnienie zwiększało liczbę hospitalizacji, jeśli ponad 14 procent osób nie zaszczepiło się w ogóle.
- Korzyść z opóźnienia jest warunkowa. W modelowaniu australijskim przesunięcie terminu o dwa do trzech miesięcy nieznacznie poprawiało wyniki tylko wtedy, gdy odsetek zaszczepionych pozostawał niezmieniony, a korzyść znikała już przy niewielkim jego spadku.
- Skrócenie okna szczepień nie opłaciło się. Przy porównaniu sezonu skróconego z rozszerzonym niewielki zysk ze skrócenia był znoszony przez mniejszą zgłaszalność.
- U ciężarnych opóźnienie wypadło wprost gorzej, zmniejszając zarówno skuteczność, jak i opłacalność szczepienia.
- Optymalny termin przesuwał się wraz ze wzrostem wyszczepialności, a w innym modelowaniu zależał od sezonu i tempa zaniku ochrony, czyli od rzeczy, których przed sezonem nie da się przewidzieć.
Skalę spodziewanego zysku autorzy podają wprost i jest ona mała. W scenariuszach późnego szczytu zachorowań lub szybkiego zaniku odporności opóźnienie szczepienia o miesiąc do dwóch mogło zmniejszyć obciążenie grypą, ale tylko przy niezmienionym odsetku zaszczepionych, a różnica między wariantami terminu wynosiła zwykle mniej niż 5 procent liczby przypadków lub hospitalizacji, którym udało się zapobiec.
Dwa badania obserwacyjne dotyczące terminu dały wyniki niejednoznaczne i idą częściowo w przeciwne strony. W jednym gorsze wyniki dotyczące grypy odnotowano u osób zakażonych HIV zaszczepionych wcześniej, czyli przed połową listopada, niż u zaszczepionych później. W drugim, kohortowym badaniu małych dzieci, najrzadziej rozpoznawano grypę u dzieci urodzonych w październiku, które najczęściej szczepiono w październiku, rzadziej zaś u urodzonych w sierpniu, szczepionych wcześniej, i u urodzonych w grudniu, szczepionych później. Autorzy przeglądu zaznaczają, że oba badania mogły być obciążone resztkowym zakłóceniem.
Wniosek autorów jest sformułowany ostrożnie i warto go oddać dokładnie: zanik ochrony w trakcie sezonu jest obserwowany konsekwentnie, ale ma charakter stopniowy i zwykle nie podważa skuteczności utrzymującej się przez cały sezon. Modelowania sugerowały, że opóźnienie szczepienia mogłoby zmniejszyć obciążenie grypą w wybranych scenariuszach późnego szczytu zachorowań lub szybkiego zaniku odporności, ale szacowane korzyści były niewielkie i silnie zależne od przyjętych założeń. Dowody nie potwierdzają istotnych ani powtarzalnych korzyści populacyjnych z odkładania szczepienia.
Ograniczenia są istotne przy przenoszeniu tych wniosków na polskie warunki. Przegląd powstał na potrzeby kanadyjskiego programu szczepień, w którym sezon grypowy zaczyna się zwykle w grudniu, a programy szczepień ruszają w październiku. Większość włączonych badań miała konstrukcję testowo-negatywną, a modelowania nie były oceniane pod kątem ryzyka błędu systematycznego. Sami autorzy zwracają też uwagę, że dowody dotyczące hospitalizacji były skromniejsze niż te dotyczące potwierdzonego laboratoryjnie zachorowania.
W Polsce pytanie o termin trafia do apteki bezpośrednio, bo farmaceuci szczepią przeciw grypie, a od tego roku wykaz szczepień realizowanych w aptece został poszerzony o siedem nowych pozycji. Kwestia momentu podania wracała już zresztą w innej skali, gdy analiza 23 milionów szczepień sprawdzała, czy znaczenie ma godzina podania szczepionki. Wybór samego preparatu omawiamy w porównaniu szczepionek przeciw grypie.
Źródła
- Doyon-Plourde P, Tadount F, Gil A, Lazarescu C, Ursu MM, Sicard N, i wsp. Intraseasonal waning of influenza vaccine effectiveness and implications for the optimal timing of seasonal vaccination programs: A scoping review. Can Commun Dis Rep. 2026;52(6):231-245. https://doi.org/10.14745/ccdr.v52i06a03 ↩
