Osoby z nowo rozpoznaną cukrzycą typu 2, które przez lata konsekwentnie wykupywały leki przeciwcukrzycowe, rzadziej trafiały do rejestru ze zdarzeniem sercowo-naczyniowym niż te, u których wykupywanie recept wygasało w pierwszych latach po rozpoznaniu. Duńscy badacze prześledzili 79 510 osób przez medianę dziesięciu lat, a stopień stosowania leczenia policzyli z danych o wydaniach w aptekach ogólnodostępnych, nie z deklaracji pacjentów.1
Modelowanie trajektorii wyodrębniło trzy wieloletnie wzorce wykupywania leków:
- Wysokie stosowanie leczenia u 41 procent uczestników (32 912 osób), przy czym i w tej grupie regularność zaczynała spadać po czterech latach od włączenia leków.
- Pośrednie u 33 procent (25 822 osoby), stabilne przez cały okres obserwacji.
- Niskie u 26 procent (20 776 osób), z wczesnym załamaniem i utrzymujące się potem na niskim poziomie.
W czasie obserwacji odnotowano 15 276 zdarzeń sercowo-naczyniowych, z czego 49 procent stanowiła choroba niedokrwienna serca, 30 procent udary, a 21 procent niewydolność serca. Surowa zapadalność wyniosła 30,2 zdarzenia na 1000 osobolat w grupie najgorzej stosującej leczenie, 23,3 w grupie pośredniej i 19,7 w grupie najlepiej stosującej.
Po uwzględnieniu wieku, płci, statusu społeczno-ekonomicznego, chorób towarzyszących i czynników behawioralnych grupa najsłabiej stosująca leczenie miała o 27 procent wyższe tempo zdarzeń sercowo-naczyniowych (współczynnik hazardu 1,27, przedział ufności 1,21–1,33), a grupa pośrednia o 7 procent (1,07, przedział ufności 1,03–1,12). Oba wyniki były istotne. Osoby najlepiej stosujące leczenie pozostawały bez zdarzenia średnio o 220 dni dłużej w ciągu dekady niż osoby najsłabiej stosujące leczenie (przedział ufności 204–237). Wynik napędzała choroba niedokrwienna serca, a dla samej niewydolności serca różnicy nie wykazano, co autorzy tłumaczą mniejszą liczbą zdarzeń i słabszą mocą statystyczną.1
Najsilniejszy związek dotyczył osób poniżej 55 roku życia, u których niskie stosowanie leczenia wiązało się z tempem zdarzeń wyższym o połowę (współczynnik hazardu 1,51, przedział ufności 1,38–1,65).
Autorzy konsekwentnie piszą o zależności obserwacyjnej, nie o dowodzie przyczynowym, i sami wyliczają, co ją zaciemnia. Grupa najlepiej stosująca leczenie była młodsza (mediana 59 wobec 63 lat), częściej męska, rzadziej obciążona chorobami towarzyszącymi, o wyższym statusie społeczno-ekonomicznym i częściej mieszkająca z kimś. Grupę najgorzej stosującą leczenie obserwowano też krócej (średnio 7,6 roku wobec 8,6 roku), co według badaczy może częściowo tłumaczyć niższą zapadalność w pozostałych grupach. Badanie nie pozwala przypisać efektu żadnej konkretnej klasie leków, bo objęło wszystkie leki przeciwcukrzycowe inne niż insulina, a same wzorce stosowania mogą odzwierciedlać różnice w schematach dawkowania i tolerancji.1 Sami zastrzegają też, że wykupienie recepty jest tylko przybliżeniem faktycznego przyjmowania leku, oraz że badanie prowadzono w Danii, w systemie z powszechnym dostępem do opieki finansowanej z podatków i stosunkowo niskim wyjściowym ryzykiem sercowo-naczyniowym.
Co czwarty pacjent porzucał regularne wykupywanie recept już w pierwszych latach po rozpoznaniu, a w grupie najlepiej stosującej leczenie regularność i tak zaczynała spadać po czterech latach. Autorzy wskazują na wartość długofalowego monitorowania stosowania leczenia, zwłaszcza we wczesnym okresie po rozpoznaniu. O tym, jak działają poszczególne grupy tych leków, piszemy w opracowaniu o doustnych lekach przeciwcukrzycowych, a o tym, że interwencja farmaceuty podwoiła włączanie inhibitorów SGLT2 u chorych z cukrzycą i przewlekłą chorobą nerek, pisaliśmy wcześniej.
Badanie sfinansowały Novo Nordisk Foundation oraz Europejska Rada do spraw Innowacji.